3 sierpnia 2017

Michał Larek - "Furia"


Rok 1992 – początki demokratycznej Polski. W jednej z wsi pod Poznaniem znaleziono ciało kobiety ze zmasakrowaną twarzą. Śledztwo prowadzi Harry, legenda poznańskiej Policji z uwagi na skuteczność jego metod przesłuchania, które nie zawsze można zaliczyć do humanitarnych. Tym razem w sprawie pomagają mu Ostrowski i Kowalskie oraz nowy nabytek Wydziału Zabójstw – Katia Domagała. Początkowo policjanci nie mają żadnego punktu zaczepienia, jednak wraz z kolejnym morderstwem pojawia się pewien schemat zachowania sprawcy. Czy Policji uda się zatrzymać falę zabójstw?

Niespełna rok temu przeczytałam „Mężczyznę w butach” Michała Larka i Waldemara Ciszaka. Już sam fakt, że historia w niej przedstawiona jest prawdziwa wywiera ogromne wrażenie, jednak to styl w jakim została ona opowiedziana podobał mi się najbardziej. Po cichu liczyłam, że „Furia” będzie utrzymana w podobnym klimacie i nie zawiodłam się. Autor zabiera czytelnika w podróż w czasie do lat 90. minionego wieku, gdzie można przyglądać się pracy Policji oaz życiu obywateli w raczkującej demokratycznej Polsce. Jednak główne skrzypce odgrywa tutaj sprawa kryminalna, którą początkowo śledzimy oczami policjantów, dopiero później poznajemy ją z perspektywy samego zabójcy, dzięki czemu widzimy, jakie motywy nim kierowały. Mimo, że sprawca jest znany, najciekawszym aspektem powieści jest śledzenie każdego kroku podejmowanego przez Policję. Fabuła została dopracowana, akcja jest wartka, czyta się to z przyjemnością, jednak wydaje mi się, że przez znajomość tożsamości sprawcy brak napięcia, które towarzyszyło mi przy czytaniu innych kryminałów. 

Sięgając po powieść byłam przekonana, że główne skrzypce będzie odgrywał Harry – bezkompromisowy policjant, który nie przebiera w środkach w trakcie przesłuchań. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, jego udział w śledztwie jest niewielki. Postacią wyróżniającą się jest Katia Domagała, „nowa twarz” na komendzie, która trafiła do Wydziału Zabójstw. Twarda babka, która nie da sobie w kaszę dmuchać – krótko mówiąc – urodzona policjantka. Niekiedy swoim zachowanie przypominała mi Joannę Chyłkę z cyklu kryminałów Remigiusza Mroza, jednak w odróżnieniu od niej policjantka potrafiła pokazać „ludzką twarz”, mimo wykonywanego zawodu. Zaintrygował mnie jeszcze Ostry, jestem ciekawa jak Autor rozwinie ten wątek w kolejnej części.

Podsumowanie: Michał Larek nie zawiódł moich oczekiwań. „Furia” to powieść, która z przytupem otwiera „Dekadę”, a jej zakończenie zapowiada kolejne ciekawe śledztwo poznańskiej Policji. Dosadny język i kolokwializmy sprawiają, że historia wydaje się być autentyczna i czyta się ją niezwykle szybko. Już nie mogę się doczekać kolejnej części 😁

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.