23 listopada 2017

Kirsty Moseley - "Zdobyć Rosie. Czas próby"

Nate i Rosie wracają. Para spotyka się od kilku tygodni, mężczyźnie coraz bardziej zaczyna zależeć na partnerce, jednak zarówno on, jak i ona moją się deklaracji swoich uczuć. Nate Peters zdaje sobie sprawę, że to ta jedyna, a i Rosie zaczyna traktować go coraz poważniej, jednak cały czas boi się, że mężczyzna w pewnym momencie porzuci ją jak poprzednie, przypadkowe partnerki. 

Kirsty Moseley – szczęśliwa żona i matka. Pisaniem interesowała się od dawna, jednak po narodzinach syna natknęła się na amatorskie strony pisarskie. Początkowo jedynie czytałam prace innych, jednak z czasem zaczęła publikować krótkie opowiadania, które spotkały się z pozytywną reakcją czytelników. W 2012 roku wydała samodzielnie pierwszą książkę – „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”.

Akcja „Zdobyć Rosie. Czas próby” zaczyna się bezpośrednio po zakończeniu pierwszej części „Zdobyć Rosie. Początek gry” (recenzja tutaj – KLIK). Fabuła skupia się przede wszystkim na relacji łączącej Rosie i Nate’a. Praktycznie przez cały czas jest cukierkowo, chwilami aż za bardzo. Mężczyzna stał się typowym pantoflarzem, który jest na każde skinienie swojej partnerki i nieustannie powtarza, iż jest ona „tą jedyną”. Tymczasem Rosie przez 90% powieści irytowała mnie swoimi wahaniami nastroju, typu – „kocham go, ale mu tego nie powiem, bo on się mną znudzi i rzuci, ale kocham go” i tak w kółko. W połowie miałam już tego dość i mimo, że domyślałam się zakończenia, to chciałam doczytać do końca, bo nie mam w zwyczaju porzucać książek, chyba, że są tak złe, że nie ma sensu się męczyć… Nawet wątek z byłym partnerem jest nijaki, rywalizacja między nim a Nate’em praktycznie jest zerowa, a nie ukrywam, że liczyłam na to, że będzie się działo. Plusem jest zwrot akcji pod koniec powieści, który sprawił, że serce mi drgnęło i zaczęłam nabierać wątpliwości, czy moja wizja zakończenia się spełni. 

W ogóle nie bardzo rozumiem dzielenia jednej książki na dwa tomy, zwłaszcza, że druga część zaczyna się bezpośrednią kontynuacją losów bohaterów. Gdyby nie to, że po pierwszą część sięgnęłam po premierze kontynuacji, na 99% zapomniałabym przebieg wydarzeń i przed rozpoczęciem drugiego tomu musiałabym znowu wrócić do poprzedniego… Moim zdaniem kompletnie nietrafiony pomysł…

W „Zdobyć Rosie. Czas próby” nadal mamy do czynienia w głównej mierze z Nate’em i tytułową Rosie, jednak można bliżej poznać DJ, który okazuje się cudownym dzieckiem. Ponadto, pojawiają się również rodzice pary, którzy wnoszą odrobinę świeżości do historii. Tata Rosie jest genialny, wierzcie mi! 

Podsumowanie: „Zdobyć Rosie. Czas próby” niczym mnie nie zaskoczyło. Dostałam lekką, przyjemną w odbiorze historię Nate’a i Rosie, idealną na jedno popołudnie/wieczór. Kirsty Moseley stworzyła parę, która naprzemiennie mnie irytowała i rozbawiała, jednak nie uważam tego czasu za stracony. Ot taka lektura, która prawdopodobnie za kilka tygodni będzie wspomnieniem i nie będę potrafiła odtworzyć losów bohaterów. Myślę, że po kilku podejściach dam sobie spokój z twórczością tej autorki, chociaż kusi mnie nadrobienie „Nic do stracenia” z Anną i Ashtonem. 

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: "Zdobyć Rosie. Czas próby"
Tytuł oryginału: "Enjoying the Chase"
Cykl: Zdobyć Rosie #2; Nic do stracenia #3
Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
Liczba stron: 304
Premiera: 18 października 2017
Wydawca: HarperCollins Polska

Zdobyć Rosie. Czas próby [Kirsty Moseley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Cykl "Zdobyć Rosie":
Początek gry | Czas próby

21 listopada 2017

Książek na półce przybywa... - 5/17


Przez egzamin zaniedbałam trochę niektóre cykle, które pojawiały się na moim blogu. Teraz to nadrabiam, dlatego nie przedłużając, zapraszam Was na przegląd nowości, które zagościły u mnie do końca października 😀



Od lewej:

  • Trudi Canavan - "Obietnica następcy" - wygrana w konkursie organizowanym przez BookGeek.pl;
  • Nicholas Sparks - "We dwoje" - od wyd. Albatros → recenzja;
  • Nanna Foss - "Spektrum. Leonidy" - od Business&Culture oraz wyd. Driada;

Od góry:
  • Zygmunt Miłoszewski - "Jak zawsze" - od Business&Culture oraz wyd. W.A.B. - recenzja niebawem;
  • Tadeusz Biedzki - "Ostatnie srebrniki" - od Business&Culture oraz wyd. Bernardinum → recenzja;
  • Scarlett Cole - "Najtwardsza stal" - od Business&Culture oraz wyd. Akurat → recenzja;
  • Eben Alexander - "Dowód" - z biblioteki;
  • ks. Jan Kaczkowski, Joanna Podsadecka - "Dasz radę" - jw.;
  • Remigiusz Mróz - "Oskarżenie" - dzięki Lusia! 😘
  • Wojciech Nerkowski - "Spisek scenarzystów" - wygrana u Karoliny z Tanayah Czyta :)
  • Janusz Leon Wiśniewski - "Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie" - od wyd. ZNAK;
  • Jean Stein - "Na zachód od Edenu" - wygrana w konkursie organizowanym przez Booklips.pl;
  • Sally Hepworth - "To, co nam zostaje" - z biblioteki;

Na zdjęciu brakuje kilku książek, które przejęli moi znajomi. Wśród nich można znaleźć: 
  • "Szczęście w miłości" Kasie West; od wyd. Feeria → recenzja
  • "Zdobyć Rosie. Początek gry" Kirsty Moseley; od wyd. HarperCollins Polska → recenzja
  • "Zdobyć Rosie. Czas próby" Kirsty Moseley; zakup własny → recenzja ukaże się jutro


Nie ukrywam, że przede mną dużo książek, bo dopiero wracam po egzaminie, dlatego dziękuję Wydawnictwom za cierpliwość, a Was zapraszam do śledzenia bloga ;)

A teraz powiedzcie - czytaliście którąś z powyższych książek? Może jakąś szczególnie polecacie albo odradzacie? Piszcie! :)

Może wybierzecie się z EmpikGO na spacer?


Podczas biegania, w podróży, na plaży i w trakcie sprzątania – teraz ulubiona lektura może towarzyszyć książkomaniakom zawsze i wszędzie. Empik stworzył innowacyjną aplikację, dzięki której miłośnicy książek będą mieli do nich niemal nieograniczony dostęp, a limity wagowe bagażu, pojemność torby czy konieczność korzystania z trybu samolotowego nie będą mieć znaczenia przy wyborze tytułu. Aplikacja EmpikGO to rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie lubią rozstawać się z e-bookiem i audiobookiem. Aplikacja jest już do pobrania na systemy Android i iOS.

Na początek dostępnych jest aż 50 000 tytułów e-booków i 6000 audiobooków, a wśród nich nowości i premiery na wyłączność np. audiobook „Początek” Dana Browna, „Labirynt Duchów” Carlosa Ruiza Zafóna, „Mirror Mirror” Cary Delevingne czy e-book i audiobook „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego. Aplikacja EmpikGO łączy czytnik audiobooków i e-booków oraz wirtualną księgarnię. – W przypadku niektórych tytułów udział e-booków sięga 10% sprzedaży. Obserwujemy wzrosty sprzedaży e-booków na poziomie 30% i 100% w przypadku audiobooków – stwierdza Beniamin Schön, który w Grupie Empik kieruje Virtualo oraz Biblioteką Akustyczną. W odpowiedzi na coraz większe zapotrzebowanie na książki w wersji elektronicznej, Empik oddaje w ręce klientów aplikację, dzięki której mogą słuchać audiobooki i czytać e-booki na swoim telefonie czy tablecie. Dodatkowym atutem aplikacji jest synchronizacja z kontem w serwisie Empik.com. Oprócz dostępu do najszerszej oferty e-booków i audiobooków w Polsce, oznacza to, że wybrane tytuły automatycznie zasilają biblioteczkę EmpikGO, a do wirtualnego księgozbioru trafią wszystkie wcześniej zakupione na empik.com ebooki i/lub audiobooki. Ponadto w wersji na urządzenia android EmpikGO oferuje możliwość zakupu bezpośrednio z poziomu aplikacji. Dla Użytkowników przewidziane są specjalne promocje a klienci programu Mój Empik mogą liczyć na dodatkową atrakcyjną ofertę.

EmpikGO z łatwością można dopasować do własnych potrzeb, to znaczy wybrać tempo czytanego przez lektora tekstu oraz rozmiar czcionki czy kolor tła, ale także zdecydować się na streaming lub tryb offline, przydatny szczególnie w samolocie czy podczas podróży zagranicznej, gdzie koszt transmisji danych jest bardzo wysoki. Ciekawą funkcją jest też możliwość udostępniania cytatów w mediach społecznościowych bezpośrednio z aplikacji. Beniamin Schön zapowiada, że funkcjonalności aplikacji będą się na pewno rozwijać w odpowiedzi na sugestie i zapotrzebowanie ze strony Użytkowników. Wkrótce w EmpikGO pojawi się również usługa subskrypcji. – Wyniki badań i analiza oczekiwań klientów jednoznacznie wskazują, że subskrypcja jest coraz chętniej używana, nie tylko w branży muzycznej czy filmowej, ale również w segmencie książek – tłumaczy szef Virtualo i Biblioteki Akustycznej.

Aplikację EmpikGO w całości stworzyła firma Miquido, która kompleksowo projektuje oraz wdraża aplikacje mobilne i webowe kierując się ideą mobile-first. Marka uznana przez Deloitte Technology Fast 50 Central Europe 2016 za najszybciej rozwijającą się firmę w kategorii mobile design & development. Wyróżniona w 2016 roku przez Google, TIME Magazine oraz Webit Awards. Członek Google Developers Agency Program. Pracuje głównie dla branży finansowej, telekomunikacyjnej, medycznej, muzycznej i turystycznej.

Bezpłatna aplikacja EmpikGO dostępna jest w App Store i Google Play.
Więcej o aplikacji: http://www.empik.com/go


*****

Co prawda nie przepadam za audiobookami (nie potrafię się skupić na słuchaniu i po 10 minutach nie pamiętam o czym była mowa na początku 😓 ), ale ebooki to moje klimaty i na pewno sprawdzę EmpikGO :) A Wy? Skusicie się, czy wolicie papierowe wydania książek?

20 listopada 2017

Tadeusz Biedzki - "Ostatnie srebrniki"


W czerwcu 2016 roku Wanda, żona autora, znajduje w sklepiku znajomego Turka piękną, rzeźbioną w drewnie szkatułkę, którą zabiera do domu. Kilka miesięcy później małżonkowie stają się niejako świadkami morderstwa księdza w barcelońskim kościele Matki Bożej z Betlejem, które w dziwny sposób zostaje zamiecione pod dywan. Autor wraz z małżonką nieustannie drążą temat, starają się dowiedzieć czegoś nowego na temat tego zdarzenia, a także tajemniczej szkatułki, w której odkrywają tajemnicze srebrniki…

Tadeusz Biedzki to podróżnik, który zwiedził kilkadziesiąt krajów na całym świecie. Od 2000 roku jest konsulem honorowym Republiki Łotewskiej. W jego dorobku pisarskim można odnaleźć zarówno powieści historyczno-sensacyjne, jak i podróżnicze. W 2016 roku za jedną z nich – „W piekle eboli” – otrzymał Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. „Ostatnie srebrniki” to piąta powieść na koncie Tadeusza Biedzkiego.

Nie ukrywam, że to opis skłonił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Uwielbiam historie w stylu Dana Browna, gdzie w historia i kultura łączą się z dynamicznym wątkiem sensacyjnym. Akcja „Ostatnich srebrników” toczy się dwutorowo. Pierwszy wątek skupia się na poznawaniu przez głównego bohatera (będącego jednocześnie autorem historii) i jego żonę losów tytułowych srebrników, zaś druga część zabiera czytelnika w przeszłość, gdzie jest świadkiem niszczycielskiej mocy monet na przestrzeni wieków. Oba wątki zgrabnie się łączą i tworzą jedną spójną całość. W trakcie lektury byłam pod  wrażeniem ogromu pracy, jaką wykonał autor. Widać, że przed napisaniem powieści zgłębił temat i zasięgnął informacji u znawców poszczególnych epok, co ostatecznie w połączeniu z wątkiem sensacyjnym dało naprawdę ciekawy efekt. Muszę przyznać, że zdecydowanie lepiej czytało mi się te fragmenty z przeszłości, niżeli współczesne losy bohaterów, w których brakowało mi dynamicznego działania i nieustającego napięcia. Denerwowała mnie również częściowa chaotyczność w opisach teraźniejszości oraz to, że praktycznie nic nie wiadomo o narratorze i jego małżonce. Prawdopodobnie gdyby nie określenia typu „żona” itp., w ogóle nie wiedziałabym, że mam do czynienia z małżeństwem. Ponadto, w wątku współczesnym bohaterowie nie napotykają praktycznie na żadne przeciwności losu, wszystko i wszyscy im sprzyjają, ot tak dostają dokument sprzed kilkudziesięciu lat, każdy naukowiec jest na ich zawołanie.. Niby nic wielkiego, ale wydawało mi się to trochę oderwane od rzeczywistości.

Duże wrażenie zrobiła na mnie również oprawa graficzna. Estetyczna okładka nawiązuje do treści, zaś na każdej stronie powieści w tle widać klawiaturę, kalendarze oraz pergamin z zapiskami w języku hebrajskim, które nawiązują do treści poszczególnych rozdziałów.

Podsumowanie: Muszę przyznać, że trudno mi ocenić tę książkę. Z jednej strony bardzo podobała mi się fabularna część historyczna, w której widać ogrom pracy autora. Jest dynamiczna, ciekawa i nie mogłam się od niej oderwać. Gorzej z częścią opisującą współczesność. Zabrakło mi w niej trzymania czytelnika w napięciu, bohaterowie mieli praktycznie wszystko podane na tacy, przez co ich poszukiwania prawdy o srebrnikach były momentami nudne. Razem tworzą przyjemną całość, jednak nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza, że część historyczna wypadła naprawdę obiecująco.

Autor: Tadeusz Biedzki
Tytuł: "Ostatnie srebrniki"
Liczba stron: 224
Premiera: 21 października 2017
Wydawca: Bernardinum

Ostatnie srebrniki [Tadeusz Biedzki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE







Bardzo dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


18 listopada 2017

Kasie West - "Szczęście w miłości"


Co byście zrobili, gdyby udało się Wam wygrać 50 milionów dolarów w loterii? Przed takim właśnie dylematem staje Maddie, która w dniu 18. urodzin kupuje pierwszy w życiu los na loterii i od razu wygrywa ogromną sumę. Z dnia na dzień staje się milionerką i wszystkie dotychczasowe problemy jej rodziny powoli się rozwiązują. Z każdym dniem odkrywa, że pieniądze otwierają wiele drzwi, jednak powodują również, że nie wie do końca kto jest godny zaufania. Jedyną osobą, której nie powiedziała o wygranej jest Seth Nguyen, kolega z pracy, który nie jest jej obojętny. Czy Maddie udźwignie presję związaną z wygraną?

Kasie West pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest autorką i mamą na pełny etat. W wolnych chwilach oddaje się swojej największej pasji – wikeboardingowi. Na naszym rodzimym rynku wydawniczym zadebiutowała „Chłopakiem na zastępstwo”, a „Szczęście w miłości” to już szósta powieść, która ukazała się w Polsce. 

Nie da się ukryć, że uwielbiam powieści Kasie West. Wszystko za sprawą lekkiego pióra oraz cudownych, ujmujących, chociaż dość często przewidywalnych historii. Dlatego gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej powieści, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tym razem poznajemy historię Maddie, której życie odmienia się po wygraniu w loterii ogromnej sumy. Autorka poprzez powieść pokazuje, co pieniądze robią z ludźmi, jak wpływają na ich zachowania, czy stosunki z najbliższymi. West po raz kolejny serwuje czytelnikowi przyjemną historię, jednak tym razem miałam problem z wciągnięciem się w wydarzenia. Nieustannie czekałam na punkt zwrotny, kiedy zacznie się coś dziać, ale się nie doczekałam. Mimo, że czyta się naprawdę szybko, to brak dynamizmu mi przeszkadzał i dość często się nudziłam… 

"Kto powiedział, że pieniądze nie dają szczęścia? Kupiłabym temu komuś drobiazg lub dwa, od razu by zrozumiał."

Główną bohaterką jest Maddie – osiemnastoletnia dziewczyna, niezwykle ambitna, która ma zaplanowany cały dzień praktycznie co do minuty, a jej największym zmartwieniem są kłótnie rodziców. Na początku bardzo lubiłam nastolatkę, bo odnalazłam w niej wiele własnych cech, jednak z czasem zmieniła się i wzbudzała we mnie ogromną irytację. Z twardo stąpającej po ziemi dziewczyny, która miała w życiu jasno postawione cele stała się naiwną, lekkomyślną istotą, która liczyła na to, że pieniądze rozwiążą każdy problem, nie tylko jej, ale i jej rodziny. Ciekawą postacią okazał się Seth, który ujął mnie swoją dobrocią i spontanicznością, chociaż w jednym momencie przecierałam oczy ze zdziwienia i nie mogłam uwierzyć, że młody mężczyzna dopuścił się czegoś takiego! Koniec końców oboje zrehabilitowali się w moich oczach, więc można uznać, że autorce udało się stworzyć ciekawych bohaterów. 

Podsumowanie: „Szczęście w miłości” to ciekawa, lekka i przyjemna lektura na jedno, maksymalnie dwa popołudnia. Autorka po raz kolejny w lekki, przystępny sposób przedstawiła historię, która tak naprawdę mogłaby się przydarzyć każdemu i właśnie to sprawia, że tak chętnie sięgam po jej powieści. Mimo, że tym razem losy bohaterów nie porwały mnie tak, jak tego oczekiwałam, to spędziłam miło czas w towarzystwie Maddie i jej przyjaciółek oraz Setha. Co prawda nie był to stracony czas, ale zabrakło mi chemii, nie potrafiłam się w nią „wgryźć”, jednak z niecierpliwością czekam na kolejne książki tej autorki 😊

Autor: Kasie West
Tytuł: "Szczęście w miłości"
Tytuł oryginału: "Lucky in Love"
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Liczba stron: 408
Premiera: 11 października 2017
Wydawca: Feeria Young

Szczęście w miłości [Kasie West]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


16 listopada 2017

Kirsty Moseley - "Zdobyć Rosie. Początek gry"


Kirsty Moseley powraca z kolejną powieścią! Tym razem historia opowiada o losach Nate’a Petersa, agenta S.W.A.T., który każdy wieczór spędzał z inną kobietą, oraz Rosie York, która dopiero przeprowadziła się do miasta. Ich drogi przecinają się, gdy oboje odwiedzają świeżo upieczonych rodziców – Annę i Ashtona Taylorów, którym dopiero co urodziło się dziecko. Peters ostrzy sobie zęby na przyjaciółkę Anny i mimo licznych odmów dziewczyny nie daje za wygraną. Czy Rosie York w końcu ulegnie Nate’owi? Czy mężczyzna zdobędzie jej serce i zaakceptuje mimo skrywanej tajemnicy?

Kirsty Moseley – szczęśliwa żona i matka. Pisaniem interesowała się od dawna, jednak po narodzinach syna natknęła się na amatorskie strony pisarskie. Początkowo jedynie czytałam prace innych, jednak z czasem zaczęła publikować krótkie opowiadania, które spotkały się z pozytywną reakcją czytelników. W 2012 roku wydała samodzielnie pierwszą książkę – „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to to, że po raz kolejny podzielono jedną powieść na dwie części. Sięgnęłam po „Zdobyć Rosie. Początek gry” mimo, że nie znałam losów Anny i Ashtona, chociaż domyślałam się, że zwieńczone były happy endem. Kirsty Moseley po raz kolejny zaserwowała czytelnikowi lekką, przyjemną i do bólu przewidywalną powieść. Praktycznie nic mnie nie zdziwiło, a tajemnicę Rosie rozgryzłam dość szybko. Miałam wrażenie, że autorka poszła tym razem trochę na łatwiznę i nie starała się stworzyć coś, co zaintrygowałoby czytelnika. Brakowało mi czegoś, co sprawiłoby, że nie mogłabym oderwać się od historii. Po zakończeniu lektury odczuwałam pewnego rodzaju niedosyt, że losy bohaterów potoczyły się właśnie w taki sposób. Całość ratuje (po raz kolejny) lekkie pióro autorki, dzięki czemu powieść pochłania się dość szybko, bez większych zgrzytów. 

Plusem historii są zdecydowanie kreacje bohaterów, chociaż i tutaj autorka nie ustrzegła się przed popadnięciem w schematy. Rosie, podobnie jak inne damskie kreacje w powieściach Moseley, jedynie pozornie jest twardą „babką”, a tak naprawdę jest delikatną, kruchą istotą, która chce być zdobywana przez mężczyznę. Z kolei Nate Peters to typowy samiec alfa, który na co dzień pracuje jako funkcjonariusz S.W.A.T., a później odreagowuje wydarzenia na imprezach. Typowy myśliwy, który nie odpuszcza, dopóki nie osiągnie swojego celu, jednak w tym przypadku mężczyzna dość szybko przechodzi diametralną przemianę (bodajże w trzy tygodnie). Mimo, że oboje zostali ciekawie wykreowani, wydają się być tacy…nierealni.

Podsumowanie: „Zdobyć Rosie. Początek gry” to lekka, w dużej mierze przyjemna, aczkolwiek przewidywalna lektura na jedno popołudnie, przy której można się odprężyć. Myślę, że fani twórczości Kirsty Moseley będą usatysfakcjonowani, zwłaszcza, że w powieści pojawiają się bohaterowie dobrze znani z poprzednich książek. Mimo, że książka nie zmieniła mojego życia, to z chęcią poznam dalsze losy Nate’a i Rosie, chociaż nie ukrywam, że domyślam się zakończenia 😉

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: "Początek gry"
Tytuł oryginału: "Enjoying the Chase"
Seria: Zdobyć Rosie, #1
Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
Liczba stron: 320
Premiera: 27 września 2017
Wydawca: HarperCollins Polska

Zdobyć Rosie. Początek gry [Kirsty Moseley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za możliwość przeczytania tej książki!


13 listopada 2017

Piotr Tymiński - "Wołyń. Bez litości"


Wołyń, rok 1943.

Jedna chwila i życie Stanisława Morowskiego wywraca się do góry nogami. Pewnego wieczoru Ukraińcy wdarli się do jego domu z zamiarem wymordowania całej rodziny. Mężczyźnie udaje się uciec i mimo chęci pomocy najbliższym, zdaje sobie sprawę, że to bezcelowe, dlatego nie tracąc cennego czasu stara się odnaleźć innych, którym udało się uciec. Dołącza do Oddziału Partyzanckiego Polskiej Armii Krajowej i jako „Len” (na cześć swojej zmarłej żony Heleny) bierze udział w wielu działaniach partyzanckich. 

W historii są takie okresy, które niejedni chcieliby zamieść pod dywan i udawać, że coś takiego nigdy nie miało miejsca. Jednak o takich rzeczach trzeba mówić głośno i wyraźnie, by tego typu zdarzenia nie miały miejsca w przyszłości. Ogromne wrażenie robi tło historyczne. Autor, jako historyk z wykształcenia, drobiazgowo przedstawił wydarzenia, które miały wtedy miejsce. Dużo miejsca poświęcił działaniom militarnym, ale również zachowaniu Polaków, Ukraińców oraz okupantów. 

Trzeba przyznać, że autor umiejętnie połączył suche informacje i stworzył z nich dynamiczną, wartką historię, którą czyta się z zapartym tchem. Nie brakuje krwi, trupów,  a śmierć towarzyszy bohaterom na każdym kroku. Autor za pomocą słów oddał realizm walk i działań partyzantów. Nic tutaj nie jest przypadkowe, żaden cios, czy strzał z pistoletu. Najbardziej podobało mi się to, że bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, a kieruje nimi patriotyzm, który niejednokrotnie dodaje im siły do dalszego działania. Staszek Morowski, który na pierwszych kartach powieści niczym nie wyróżnia się spośród innych mieszkańców na Wołyniu, przechodzi przemianę. Przede wszystkim dojrzewa, a wydarzenia sprawiają, że jego światopogląd ulega zmianie. Sam bohater mężnieje, staje się coraz twardszy, nieustępliwy i niekiedy miałam wrażenie, że przez żądzę zemsty jest coraz bliższy mentalności swoich oprawców. Do samego końca śledziłam losy Staszka, byłam ciekawa, czy przekroczy cienką linię i stanie się taki sam, jak mordercy jego rodziny.

Powieść mi się podobała, jedyne czego mi zabrakło to odrobinę emocji. Mimo wartkiej akcji, ogromu okrucieństwa, uczuć i emocji jest tutaj jak na lekarstwo. Co prawda są fragmenty, jak np. ten opisujący czystkę w domu Staszka, który wywarł na mnie ogromne wrażenie, jednak brakowało mi czegoś, przez co wydawało mi się, że zamiast być w centrum wydarzeń, stałam obok i byłam biernym obserwatorem. 

„Wołyń. Bez litości” to lekcja historii, która trafia znacznie łatwiej do czytelnika niżeli suche fakty, o których można przeczytać w szkolnych podręcznikach czy pozycjach popularnonaukowych. Na pewno nie jest to propozycja dla wszystkich, bo nie do wszystkich ona trafi. Autor porusza temat, który nieustanie wzbudza wiele kontrowersji i doprowadza do licznych konfliktów między Polakami i Ukraińcami. Warto poznać historię, by w przyszłości nie doszło do podobnych sytuacji. 

Autor: Piotr Tymiński
Tytuł: "Wołyń. Bez litości"
Liczba stron: 488
Premiera: 15 marca 2017
Wydawca: Novae Res










Bardzo dziękuję Autorowi za możliwość przeczytania niniejszej powieści. Prawdziwa lekcja historii!

12 listopada 2017

Bestsellery w Biedronce!

W telewizji pojawiły się już pierwsze świąteczne reklamy, w sklepach pełno ozdób, a na rynku wydawniczym pojawiło się mnóstwo powieści, które w mniejszym lub większym stopniu wprowadzają nas w klimat Świąt Bożego Narodzenia. Coraz częściej mówi się też o prezentach, może któraś z pozycji z Biedronce przypadnie Wam do gustu? 😀 Cena poniższych książek wynosi 24,90 zł lub 27,90 zł.



Sama z chęcią poszukam "Trupiej farmy" oraz "Małego życia" z naciskiem na drugą pozycję :) A Wy? Skusicie się na coś?

11 listopada 2017

Blogerze, co polecasz? #11 - Dobre, bo polskie


11 listopada do wyjątkowy dzień dla Polaków. Każda rocznica odzyskania niepodległości jest obchodzona hucznie, by upamiętnić walkę dzielnych żołnierzy i cywili, dlatego dzisiaj króluje literatura polska. Trzy blogerki - Monika, Asia i Magda - przedstawią swoje ulubione polskie powieści. Jesteście ciekawi ich typów? Spójrzcie poniżej!


Bardzo dziękuję Iwonie za zaproszenie do tego wpisu, uważam to za fajną zabawę, a Wam mam nadzieję, że spodobają się nasze wybory. Oczywiście ciężko było mi wybrać tę jedną ulubioną polską powieść, więc przy podejmowaniu decyzji kierowałam się kilkoma rzeczami, o których przeczytacie poniżej.

O twórczości Magdaleny Witkiewicz słyszałam same pozytywne opinie i nie dawno przyszedł czas, że chciałam sobie sama wyrobić zdanie. Mój wybór padł na „Ósmy cud świata” i jest to pierwsza książka, którą Wam polecam w dzisiejszym wpisie. Główną bohaterką jest prawie czterdziestoletnia Anna, która spełnia się zawodowo i bardzo lubi swoją pracę. Jednak w życiu osobistym nie wiedzie jej się tak pomyślnie. Podczas, gdy jej koleżanki mają mężów i dzieci, ona czuje się samotna, ponieważ tkwi w toksycznej oraz skomplikowanej relacji. Postanawia wszystko przemyśleć i wyrusza w podróż do Wietnamu, z którego wraca zupełnie odmieniona. Autorka niewątpliwie posiada talent, bo potrzeba dużych umiejętności, aby ze schematycznej historii stworzyć coś, co będzie się czytało jednym tchem. „Ósmy cud świata” to książka o samotności, spełnianiu marzeń, poszukiwaniach szczęścia i drugiej połówki, oraz o tym, że sukcesy zawodowe nie dają pełni szczęścia. Ta lektura jest niezwykle piękna, lekka, a przy tym bardzo ciepła i pozytywna. I to właśnie dzięki temu optymizmowi uważam, że to bardzo dobry wybór, szczególnie teraz na długie jesienne wieczory, kiedy za oknem jest szaro i przygnębiająco.

Kolejne dwie pozycje wybrałam z myślą o zbliżającym się Bożym Narodzeniu – ja zawsze z wyprzedzeniem myślę zarówno o prezentach jak i o innych organizacyjnych sprawach z tym związanych, więc dla mnie jest to idealna pora na czytanie książek, które otulą nas magią Świąt i wprowadzą już w ten cudowny nastrój :) Pierwsza to „Anioł do wynajęcia” Magdaleny Kordel, w której poznajemy losy Michaliny. Jest ona młodą kobietą, która zostaje bez dachu nad głową oraz bez środków do życia. Jednak pewnego dnia na jej drodze pojawia się ktoś, kto staje się jej aniołem i chce pomóc. Druga to „Biuro przesyłek niedoręczonych” Nataszy Sochy. Zuzanna zatrudnia się w Biurze Przesyłek Niedoręczonych i kiedy pewnego dnia odkrywa, że co roku od ponad 30 lat listy nie docierają do pewnej osoby, robi wszystko, aby odszukać ich adresata. Te dwie lektury to dla mnie takie ciepłe historie, które w mroźne wieczory rozgrzeją nasze serca. Są lekkie, a przy tym pokazują najważniejsze wartości, o jakich nigdy nie powinniśmy zapominać.
Bardzo podobały mi się opisane przeze mnie książki i mam nadzieję, że jeśli ich nie znacie to że zachęciłam Was do zapoznania się z nimi :)


*****



Zastanawiam się jak wybrać jedną książkę, która mogłaby stać się tą ulubioną. Czytam dość sporo książek zarówno napisanych przez polskich autorów jak i tych traktujących o Polsce. Jednak kiedy dowiedziałam się o temacie przewodnim od razu przyszła mi do głowy odkrywa niedawno historia napisana przez Adriana Grzegorzewskiego wydana w dwóch tomach „Czas tęsknoty” i „Czas burzy”. Niezwykle burzliwa, wzruszająca i tragiczna opowieść osadzona w czasach II wojny światowej toczy się min. jest na terenach ówczesnej wschodniej Polski, która dziś znajduje się poza naszymi granicami. Bardzo trudne losy mieszkańców Kresów, rzezie mieszkańców, to tematy, o których nie czyta się z przyjemnością. A jednak ta historia nie pozwala oderwać się od lektury. Miłość, walka, bestialstwo i brutalność. Ta historia na długo pozostaje w pamięci i pozwala odkryć tragedię Wołynia. 

Równie wielkie wrażenie zrobiła na mnie książka „Dwór w Czartorowiczach" Moniki Rzepieli, dzięki której przeniosłam się na chwilę na XIX-wieczne Podole i mogłam chłonąć atmosferę wczesnych dworków szlacheckich, odkrywać dawno zapomniane zwyczaje, lektury towarzyszące mieszkańcom dworu, pieśni które śpiewali, a także małe i większe dramaty. Ta historia pozwala wrócić do czasów, które dawno już przeminęły, sprawia, że duch tamtych czasów wraca. 

Polskich autorów pojawia się coraz więcej – jedni piszą dobrze, drudzy przeciętnie. Mnie od pierwszej książki urzekła Magdalena Kordel, która wraz z każdym nowo wydanym tytułem tworzy historie coraz bardziej złożone, coraz lepsze i jeszcze bardziej chwytające za serce. Niedawno miała premierę jej najnowsza książka „Serce z piernika”, historia pokazująca, że zawsze trzeba wierzyć w lepsze jutro, a małe cuda zdarzają się o ile człowiek da im szansę. Historia Klementyny, jej córki i babki bawi, smuci, cieszy i wzrusza. To idealna lektura na udany wieczór i spokojne popołudnie. 


*****



Gdy myślę o polskiej literaturze, pierwsze, co przychodzi mi do głowy to reportaż. Ryszard Kapuściński, Wojciech Jagielski, Mariusz Szczygieł – wszyscy znamy te nazwiska i podziwiamy niezwykły kunszt reporterów, którzy potrafią w doskonały sposób mówić o otaczającej nas rzeczywistości. Ten gatunek jest najbliższy moim zainteresowaniom, a więc też mojemu sercu, dlatego postanowiłam polecić Wam dwa rewelacyjne polskie reportaże.

Autor pierwszego z nich od kilku lat figuruje w czołówce najpopularniejszych reporterów w naszym kraju. Zachwycają zarówno jego książki, jak i krótkie wpisy z życia wzięte, które umieszcza na swoim facebookowym profilu. Filip Springer, bo o nim mowa, mimo młodego wieku wyrobił sobie już bardzo dobre nazwisko wśród polskich literatów. Pierwszy raz zetknęłam się z nim, gdy usłyszałam o książce „Miedzianka. Historia znikania”. Opowieść o niewielkiej miejscowości na Dolnym Śląsku okazała się być wciągającą, niewyobrażalną historią, której nie wymyśliliby najlepsi scenarzyści w Hollywood. Miejsce, które niegdyś tętniło życiem i było bardzo popularne, na przestrzeni dziejów zaczęło po prostu znikać z powierzchni ziemi – dosłownie i w przenośni. Szukanie odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do takiej sytuacji, zapewnia nam fascynującą podróż w przeszłość. Miedzianka byłą świadkiem wszystkich historycznych zawieruch, które nawiedziły Europę – opowieść o niej staje się tym samym opowieścią także o całej Polsce i Polakach. Odnoszę wrażenie, że ta książka już jest zaliczana do współczesnej klasyki polskiego reportażu, dlatego naprawdę warto po nią sięgnąć.

Drugi tytuł, który chciałabym polecić to rewelacyjny zbiór reportaży autorstwa Wojciecha Tochmana. To kolejny reporter, którego bardzo cenię za jego wrażliwe spojrzenie na świat i ludzi. W „Schodów się nie pali” wysłuchuje niezwykłych, w większości smutnych i przejmujących, historii Polaków. Nie ocenia nikogo, nie krytykuje, daje się po prostu „wygadać” i nam, czytelnikom, potem o tym opowiada. Hanna Krall powiedziała, że „Tochman nie pisze niepotrzebnych słów”. I nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić – jego reportaże są stosunkowo krótkie, ale trafiają w punkt, sięgają do uczuć i emocji, poruszają, a tego właśnie oczekuję od dobrego reportażu. „Schodów się nie pali” opowiada zarówno o Polakach rzuconych w wir historii, jak i o zwykłych, szarych obywatelach walczących o swoje dobre imię i godność. 

Reportaż przeżywa w Polsce drugą młodość. Rynek wydawniczy chętnie odpowiada na ten trend, dlatego warto z tego skorzystać i sięgać po doskonałe książki z tego gatunku. Dzięki temu można poznać niezwykłe historie, poszerzyć horyzonty i spojrzeć na otaczający nas świat pod zupełnie innym kątem. Polecam!


*****

Każda z tych książek ma coś w sobie, co sprawiło, że z chęcią bym po nie sięgnęła. A jakie są Wasze ulubione polskie powieści i autorzy?

3 listopada 2017

Nicholas Sparks - "We dwoje"


Russell Green wiedzie dostatnie życie: ma piękną żonę Vivian, wspaniałą córeczkę London i dobrze płatną pracę. W chwili, gdy postanawia rozpocząć działalność na własny rachunek, w ich idealnym małżeństwie zaczynają pojawiać się pierwsze rysy. Brak klientów, nieustanne kłótnie z żoną, jej powrót do pracy i zostawienie z dnia na dzień prowadzenia domu na głowie mężczyzny, odbija się na ich życiu rodzinnym. Russ stara się ze wszystkich sił, by nie dopuścić do rozpadu małżeństwa, czy mu się uda?

Nicholasa Sparksa chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Amerykański autor bestsellerowych powieści, które podbiły serca milionów czytelniczek na całym świecie. Jego historie wciągają bez reszty, dlatego reżyserowie bardzo często po nie sięgają i przenoszą na duży ekran. „We dwoje” to dwudziesta powieść w jego dorobku pisarskim.

Twórczość Sparksa albo się kocha, albo nienawidzi (no, może to za mocno powiedziane – nie toleruje). Ja należę do pierwszej grupy i gdy tylko dowiedziałam się, że w Polsce pojawi się we wrześniu najnowsza powieść tego autora, wiedziałam, że muszę ją mieć. Na nieszczęście, premiera przypadła przed moim egzaminem, dlatego książkę czytałam na raty, bo nie mogłam sobie pozwolić na dłuższą przerwę. Tym razem autor oddał głos mężczyźnie, który nie tylko prowadzi nas przez historię, ale pozwala nam poznać również swoją przeszłość. Ku mojemu ogólnemu zdziwieniu wiodącym wątkiem nie był ten miłosny, lecz ten skupiający się na rodzicielstwie. Sparks przedstawił blaski i cienie bycia rodzicem. W dużej mierze skupił się na jak najpełniejszym ukazaniu więzi rodzinnych i chociaż najwięcej miejsca poświęcił relacji Russa z London, to podobało mi się również to, jak pokierował kontaktami mężczyzny z jego ojcem, którzy mimo różnic potrafili się nawzajem wspierać. Budująca była również więź Russa z siostrą, która już na pierwszy rzut oka była od niego totalnie inna. Wątek miłosny nie jest nachalny, przez co czytelnik całą swoją uwagę może skupić na rodzinie.

Autor stworzył barwną paletę bohaterów. Główny bohater, Russ, jest ciepłym, wrażliwym człowiekiem, gotowym do wielu poświęceń dla dobra najbliższych, jednak chwilami jego naiwność, roztkliwianie i analizowanie wszystkiego mnie porażała.. O ile głowa rodziny wzbudza jeszcze we mnie pozytywne emocje, to jego małżonka, Vivian od samego początku mnie irytowała. Roszczeniowa kobieta, która zawsze musiała postawić na swoim i mimo, że uwielbiam kreacje silnych kobiet, to ta wzbudzała we mnie jedynie negatywne uczucia. Moim zdaniem na większą uwagę zasługuje również ojciec Russa, który mimo swojej powściągliwości jest w stanie zrobić wszystko dla swoich dzieci, oraz Marge (siostra głównego bohatera), która była prawdziwym oparciem dla brata w trudnych chwilach. 

Podsumowanie: Spodziewałam się słodko-gorzkiej historii o miłości, tymczasem dostałam coś zgoła innego. Tym razem Nicholas Sparks postawił na rodzinę i chyba nie przesadzę ze stwierdzeniem, że powieść stanowi swoisty hołd dla rodziców, ich bezwarunkowej miłości do dzieci i gotowości do poświęcenia. Mimo, że nie jest dynamiczna, w wielu kwestiach wręcz do bólu przewidywalna, jednak ukazane w niej emocje są takie prawdziwe, że poruszają do głębi. „We dwoje” nie jest najlepszą powieścią Nicholasa Sparksa, jednak ma coś w sobie, przez co nie można przejść obok niej ot tak obojętnie.  

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: "We dwoje"
Tytuł oryginału: "Two By Two"
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 544
Premiera: 27 września 2017
Wydawca: Wydawnictwo Albatros

We dwoje [Nicholas Sparks]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros za możliwość przeczytania tej powieści :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.